SZPITAL, PRÓBNE MATURY, KONCERT JB

Witam wszystkich bardzo serdecznie :D Znów zrobiłam tak, że był chwilowy spam postami i potem nagle cisza. Generalnie to powodem tego był mój szpitalny 'urlop' od wszystkiego (miałam wycinany wyrostek). Okropna męczarnia, ból, płacz i wszystko co jest z czymś takim związane. Przez kolejne 2 tygodnie wracałam do siebie, co również nie było przyjemne. Nie miałam siły ani ochoty żeby iść na zdjęcia, ale myślę, że to zrozumiecie. Dodatkowo w szkole zbliżał się okres próbnych matur, więc powoli zaczynałam się denerwować. Pierwszy raz od długiego czasu jestem zadowolona z moich aktualnych ocen i nie chciałam, żeby mi się one pogorszyły przez źle napisane próbne testy. Nie mam jeszcze wyników z angielskiego, a z polskiego i matematyki jestem zaskoczona na plus ;)
Ogólnie to teraz leżę w domu i biorę antybiotyk bo oczywiście się gdzieś zaprawiłam, ale obiecuje że jak dojdę do siebie to zrobię super post i to jeszcze z rozdaniem, bo zbliża się moje wymarzone 100000 wyświetleń!


Koncert Justina:
Jak zapewne wszyscy wiecie od kilku ładnych lat jestem fanką Justina i 11 listopada w Krakowie odbył się jego drugi koncert w Polsce. Wiąże się z tym dość długa i z jednej strony śmieszna, a z drugiej częściowo smutna historia, którą wam w skrócie opowiem. Do Krakowa jechałam autobusem z moim kolegą, który w Krk spotykał się ze swoją inną koleżanką, a ja z moją kuzynką- Anią. (wspólny post - klik). Naszym głównym celem było zdobycie lepszych miejsc na koncert. Ale jak? -  Ogólnie jest tak, że ludzie z ekipy Justina często dają te najlepsze bilety przypadkowo spotkanym fanom pod areną, pod hotelem czy w jakimś innym miejscu. My z Anią chciałyśmy kupić bilety dość blisko sceny- Golden Circle, ale nam się nie udało.  Niestety mimo tego, że w chwili wejścia ich do sprzedaży Ania była druga w kolejce to one i tak się rozeszły w przeciągu kilkudziesięciu sekund i zostały nam bilety daleko od sceny. Po zjedzeniu śniadania pojechałyśmy na chwilę do brata Ani, tam się poprawiłyśmy i ruszyłyśmy pod arenę. Niektóre dziewczyny tam spały żeby mieć najlepsze miejsca, więc możecie się domyśleć czemu tam nawet nie podeszłyśmy. TAM BYŁA JAKAŚ DZICZ. Jak to zobaczyłyśmy to naszą pierwszą myślą było, że ten koncert to będzie porażka bo ludzie nie potrafią się odpowiednio zachować. Tancerze Justina spali w hotelu, który był niedaleko areny, więc zdecydowałyśmy się tam pójść z nadzieją, że kogoś spotkamy. Spędziłyśmy tam jakieś 5 godzin i nie spotkałyśmy nikogo XDDD +obsługa hotelu już nawet ciastkami nas poczęstowała. Dodatkową zagadką było to, gdzie jest sam Justin, którego nikt od długiego czasu nie widział (miałyśmy nadzieję, że  siedzi w którymś z pokoi), ale niestety okazało się że dopiero leciał do Polski. Jestem zła bo to był drugi raz kiedy całkowicie olał fanów z naszego kraju. Ogólnie to mi się bardzo podobało takie czekanie i podtrzymywanie nadziei i w sumie końcem końców nie było tak źle. Kiedy doszłyśmy już pod arenę to przy jednej z barierek była chwilowa luka, więc szybko tam weszłyśmy i nawet nie musiałyśmy czekać w kolejce. Mój plecak był pełen rzeczy, których nie można wnosić na hale koncertowe, ale na szczęście nie wpadłam. Właściwie to nie wiem co by się stało gdyby obsługa ogarnęła się, że mam aparat fotograficzny a do niego jeszcze statyw XD stwierdziłyśmy że przejdziemy się po arenie,a potem pójdziemy na nasze miejsca. To jest właśnie jeden z plusów trybun- niezależnie o której się pójdzie to  i tak ma się pewne miejsce. Zawsze jest też tak, że przed wejściem na każdy sektor stoi ochroniarz, który sprawdza bilety. Kiedy szłyśmy sobie korytarzem to ogarnęłyśmy się, że przy jednych drzwiach nikogo chwilowo nie ma i w sumie bez większego zawahania weszłyśmy tam. I tym sposobem z trybun na samej górze wylądowałyśmy na tych najbliżej sceny. Poprzednim razem na koncercie Justina wylądowałam na miejscach stojących przy samiutkiej scenie, chociaż też nie miałam tamtego biletu.
Wniosek?: warto jeździć ze mną na koncerty, pamiętajcie :D



Jeżeli chodzi o ogólne wrażenia związane z koncertem to tak jak myślałam, było świetnie. Na tej trasie specjalnie nie oglądałam zbyt dużo filmików wcześniej, żeby nie znać całej kolejności piosenek. Podczas Believe Tour wiedziałam dokładnie kiedy będzie jaka piosenka i w co będzie ubrany na niej Justin i to nie było fajne, bo zabrakło mi tego wow.  Dodatkowo ta trasa nie jest tak wyreżyserowana jak poprzednia. Jest bardziej luźna, ale to nie oznacza, że niedopracowana. Justin dużo rozmawiał z fanami, więc to też było świetne. Ogólnie to po koncercie przez jakieś 1,5 tygodnia miałam tzw. po koncertową depresje- ciągle tylko oglądałam moje filmiki po 500 razy dziennie. Teraz już jest okej, ale na kolejnej trasie jadę minimum na 2 koncerty!
+muszę jeszcze dodać, że nie było takiej dziczy jak pod areną. Polscy fani bardzo się ze sobą zgrali zachowywali się bardzo poprawnie, za co jestem bardzo wdzięczna! <3 p="">(zdjęcia nie są moje) 
<3 p="">+pozdrawiam dziewczynę, która stała z nami pod hotelem i była ubraną w białą sukienkę i miała na głowie welon! :* #mistrz





To nie są moje zdjęcia.

Do następnego! 

4 komentarze:

  1. Zazdroszczę koncertu *.*



    https://sisterschannelfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak super, że byłaś na koncercie :D Na szczesci emnie matura czeka za 3 lata <3
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Koncert był cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER!! Też lubię Justina, ale na koncercie niestety nie mogłam być ;(

    OdpowiedzUsuń